strona główna mapa strony kontakt
Świadectwa cz. 2
IV

     Matko Boża Licheńska, byłem tutaj 2 lata temu. Nie wierzyłem wtedy, że tyle wytrzymałem bez kieliszka. Dzisiaj zbliża się trzecia rocznica mojej abstynencji. Pamiętam jak zacząłem pierwsze kroki trzeźwości, najpierw skierowałem je do Kościoła, później była grupa AA. Pamiętam dokładnie swoją spowiedź generalną. Dzisiaj chodzę z podniesioną głową i nie odwracam się od Boga jak to kiedyś bywało. Matko Boża wierzę bardzo, że dopomożesz mi w moich ciężkich chwilach abym mógł przyjeżdżać do tego świętego miejsca.

Marian     

V

     Matko Boża Licheńska, pragnę podziękować Ci z całego serca za dar trzeźwości dla mojego męża. Mąż pił przez całe nasze małżeństwo, które trwa czternaście lat. Podejmowałam wiele prób w kierunku zaprzestania jego picia. Był to ogromny ból i koszmar dla mnie i moich dzieci. Codziennie prosiłam Pana Boga o łaskę trzeźwości dla męża. Jestem również we wspólnocie Al-Anon. Dwa lata temu przyjechaliśmy do Lichenia, mąż był tu wówczas pierwszy raz. Dziś przyjechał tu znowu, od tamtego czasu przestał pić. Na drodze jego trzeźwości Pan Bóg postawił dobrych ludzi, którzy przez swój przykład dają mu siłę. Mąż znalazł wspólnotę AA, nasza rodzina odzyskuje powoli radość i spokój. Dziękuję każdego dnia Bogu i Matce Najświętszej za ten nieoceniony dar i łaskę trwania w trzeźwości mojego męża.

Barbara     

VI

     Wiem, co to znaczy być żoną alkoholika, przeszłam ten trudny czas razem z mężem. Chciałabym podziękować Matce Licheńskiej za to, że mąż trzeźwieje.

Małgorzata     

VII

     Byłam w Licheniu 27 lat temu jako bardzo młoda dziewczyna. Licheń związał mnie pewnymi ślubami do dzisiaj jakże żywymi i mocnymi na mej drodze. Jak wszystkie drogi rozchodzą się, żeby na nowo się swoją krętością zejść. Dzisiaj jestem w tym miejscu znowu i szukam innej siły jaką znalazłam tu wtedy. Wszystko jest inne, ale duch ten sam, wspomnienia jak z wczoraj.

Łucja - alkoholiczka     

VIII

     Po raz pierwszy do Lichenia pojechałam w 1996 r. za namową przyjaciółki z Al.-Anon. To ona skierowała do mnie słowa, które zapamiętam do końca życia. Za które jestem jej serdecznie wdzięczna , gdyż to one otworzyły mi drogę do Licheńskiego Sanktuarium - Iwonko!. Pojedź tylko ten jeden raz, a zobaczysz jak cudowne jest to miejsce. Pomyślałam - czemu nie pojechać, co prawda nie mam pieniędzy, ale ten jeden raz. Spróbuję, zobaczę czy faktycznie jest tak jak mówi. Zapisałam się na pielgrzymkę trzeźwościową i wraz z AA pojechałam na spotkanie Matki Boskiej Licheńskiej, wtedy jeszcze sama. Mój mąż na tamten czas nie wyrażał chęci na wspólne wyjazdy, więc go nie namawiałam (choć w sercu bardzo pragnęłam pojechać razem).
     Pomimo, że oboje można powiedzieć byliśmy świeżo po grupach edukacyjno - terapeutycznych, to tamten czas był dla nas i naszej rodziny czasem trudnym, innym, nowym. Zaczynaliśmy uczyć się jakby odnowa-bez alkoholu. Pomimo, że mąż przestał pić, problemy nie znikneły one wciąż były nie rozwiązane i czekały na nasze decyzje. Co dalej? Jak żyć? Co robić by nasza rodzina istniała i funkcjonowała w jak najzdrowszych relacjach?.
     Wiedza jaką otrzymaliśmy nie powstrzymywała starych nawyków, przyzwyczajeń. One wciąż dawały o sobie znać a w szczególności w sytuacjach gdzie trzeba było się czymś się opowiedzieć, otwarcie bez krętactwa. Ja potrzebowałam drogowskazu by rozeznać się w tym wszystkim, potrzebowałam wskazówek na dalszą drogę życia z alkoholikiem i tą chorobą.
     Pamiętam kiedy pierwszy raz uklęknęłam przed Najświętszym Obrazem Matki Bożej Licheńskiej. Nie byłam w stanie modlić się, ciągle tylko płakałam i mówiłam: Mateczko Ty wiesz jak jest, Ty wiesz, że mam w głowie mętlik, Ty wiesz jak my wszyscy cierpimy. Ocal proszę moją rodzinę. Kiedy przyjechałam tu pierwszy raz miałam w sobie wiele bólu - że życie tak mnie doświadcza; żalu, że akurat mnie to spotkało; smutku, bo wszystko było takie szare, beznadziejne; niepewności, bo nie wiedziałam co wydarzy się jeszcze i czy będę miała siły postawić temu czoła. Moja dusza płakała a Mateczka Licheńska kołysała ją w swych ramionach.
     To właśnie wtedy pierwszy raz dotarło do mnie, że jestem ,,maleńką istotą", która bez Boga i Jego Miłosierdzia nic nie znaczy. Bardzo dużo czasu spędziłam w kościele Św. Doroty rozmawiając z Matką Bożą, prosząc o wskazówki aby wybaczyć, zrozumieć, wytrwać, zaleczyć rany spowodowane tą chorobą, by móc żyć na nowo. Tu w Licheniu zobaczyłam jak wielu jest ludzi podobnych do mojego męża, jak wiele rodzin podobnych do mojej.
     Ta wspólna droga ludzi starających się wytrwać w trzeźwieniu, ta Droga Krzyżowa odprawiana wówczas na Golgocie, gdzie każda stacja ubogacona była świadectwami ludzi ze wspólnoty a wypowiedzi tych ludzi były dla mnie tak rzeczywiste, wiarygodne, często mówiące o mojej sytuacji. Pomimo, że było bardzo ciasno, ciemno, to nie przeszkadzało by kroczyć dalej. A te wspólne mityngi, które mnie upajały, umacniały w tym, że idę właściwą drogą.
     Pamiętam to właśnie tu pierwszy raz poprosiłam księży o modlitwę w intencji mojej rodziny. I to właśnie podczas mojego pierwszego pobytu w Licheniu ksiądz Dariusz modlił się za nasze małżeństwo na Mszy Św. na zakończenie spotkań. Niesamowite uczucia towarzyszyły mi podczas tej Mszy a słowa skierowane do zgromadzonych tkwiły w mojej głowie bardzo długo. Ogromne znaczenie miał moment Mszy Św. gdzie wszyscy zawierzaliśmy nasze rodziny Matce Bożej. To właśnie w tym momencie bardzo głęboko uświadomiłam sobie, że jest ktoś komu mogę oddać siebie i swoje życie - Kochający Bóg.
     Faktycznie dla mnie wystarczył ten jeden raz , by Licheń mnie urzekł, by otworzyło się moje serce, by otworzyły się drzwi do ,,domu" Matki Bożej Licheńskiej. To cudowne, że jest taki dom w którym możemy spotkać się wszyscy razem, jak jedna wielka rodzina. Od tamtej pory do Lichenia przyjeżdżamy każdego lata a każdy następny wyjazd jest nowym odkryciem mojego wnętrza. W ostatnich latach nasze wyjazdy są bogatsze dla naszej rodziny, gdyż są one wspólne z dziećmi choć jeszcze w niepełnym składzie, ponieważ mamy małą córeczkę, która ma dopiero cztery latka. Wierzę, że nadejdzie taki czas kiedy z całą rodziną uklękniemy przed Najświętszym Obrazem Matki Bożej aby przywitać się i podziękować za łaski jakimi obdarza naszą rodzinę.
     Licheń jest naszą przystanią nie tylko w miesiącu lipcu, bowiem już od dwóch lat wspólnie z mężem bierzemy udział w rekolekcjach wielkopostnych, które co roku organizuje Licheńskie Centrum Pomocy Rodzinie. Dzięki nim leczymy nasze ,,poranione dusze", a nasza ,,chwiejna" rodzina scala się coraz zdrowszymi więzami. Jesteśmy ogromnie wdzięczni organizatorom za tak bogate, wspaniałe dni otaczamy ich modlitwą.

     W tym miejscu chciałabym podziękować mojej mamie, bo to właśnie dzięki niej mogliśmy brać udział w dotychczasowych zjazdach. To ona okazując pełne miłości Matczyne Serce opiekowała się naszymi pociechami i zawsze kiedy potrzebujemy pomocy możemy na nią liczyć. Mamo, dziękuję Ci za twą cierpliwość, ciepło, troskę za to, że jesteś ze mną. Kocham Cię!.
     Tegoroczne jubileuszowe spotkania środowisk trzeźwościowych mają dla nas szerszy, znaczący wymiar, ponieważ właśnie w tym roku obchodzimy naszą XV rocznicę ślubu. Jesteśmy Bogu wdzięczni za te wszystkie lata wspólnej drogi, choć czasem była i jest trudna, bolesna. Ale dobrze, że zawsze są dwie strony medalu.

Szczęść Boże wszystkim uczestnikom!

Iwona - żona alkoholika     

IX

     Po raz pierwszy ze Spotkaniami Trzeźwościowymi zetknęłam się w 1999 roku. Mój mąż zaczął trzeźwieć. Był świeżo po terapii. Znana nam grupa AA wybierała się do Lichenia. Przyjechaliśmy i my. Ja nie byłam jeszcze w Al-Anonie, nic jeszcze ze sobą nie robiłam. To, co zobaczyłam i przeżyłam w Licheniu, na długo wpisało się w moją pamięć.
     Nieprzeliczone tłumy ludzi - ludzi radosnych, zadowolonych i życzliwych całemu światu. Ludzi trzeźwych i umiejących cieszyć się życiem. Wieczorem wybraliśmy się na mityng pod gwiazdami. I znowu zaskoczyła mnie ogromna liczba uczestników: cały plac usłany gęsto ludźmi, siedzącymi na trawie, otulonymi kocami, śpiworami. A to, co usłyszałam, te wstrząsające, mówione szczerze i prosto świadectwa to coś, czego nie zapomnę do końca życia. To dodaje otuchy i napawa wiarą. Jest nas tak dużo. Tak wielu się udało. Może i nam uda się zmienić życie.

Basia - Biała Podlaska     

X

     W domu rodzinnym otrzymałem tylko podstawowe sakramenty św. O katolickie wychowanie dzieci nie dbano. Od ukończenia szkoły podstawowej nie chodziłem do kościoła. Mój światopogląd został ukształtowany na materialistyczny - sprzyjały temu podjęte przeze mnie studia w dęblińskiej "Szkole Orląt". W 1980r. ożeniłem się z katoliczką. Mamy ślub kościelny, urodziło nam się troje dzieci. Żona wychowywała dzieci po katolicku.
     Piętnaście lat służyłem w jednostce lotniczej jako instruktor - pilot. Nie garnąłem się do praktyk religijnych. Do kościoła chodziłem jedynie z okazji chrztu, I Komunii Św. i bierzmowania moich dzieci. W pewnym momencie życia tragedią stał się dla mnie alkohol. W wojsku nigdy go nie brakowało. Uczyłem latać innych i jedynie dlatego nie nadużywałem go zbyt często. W 1992r. odszedłem na emeryturę. Trafiłem do zakładu pracy, gdzie alkohol był na porządku dziennym. Niezauważalnie dla siebie stałem się alkoholikiem. Od 1993r. piłem coraz częściej i więcej; coraz bardziej rujnowałem dom i rodzinę, traciłem jedną pracę po drugiej. Gdy zrozumiałem, że mam problem, moja rodzina była rozbita, żona znerwicowana, dzieci nie darzyły miłością ani siebie nawzajem, ani nas, rodziców. W domu stworzyłem piekło, wszczynałem awantury o nic, pieniądze przepijałem, długi rosły a ja nie miałem pracy. Dziś podziwiam moją żonę i rodzinę, że mnie nie wyrzucili za drzwi. Próbowałem wydostać się z tego zaklętego kręgu. Dwa razy przeszedłem terapię odwykową, uczestniczyłem w ruchu AA. Wytrzymywałem różne okresy abstynencji, lecz zawsze wracałem do "kieliszka". Po każdym takim nawrocie staczałem się coraz bardziej, byłem już o krok od śmierci. Na każdej terapii odwykowej zdobywałem dużo wiedzy na temat choroby alkoholowej; wiele doświadczenia wyniosłem z ruchu AA i myślałem, że to mi wystarczy, by przestać pić i żyć na trzeźwo. Bardzo się myliłem. Nie zdawałem sobie sprawy, że bez Boga, bez wiary w Niego sam nie podołam wydostać się z nałogu.
     I stało się to, za co Bogu, Matce Bożej i Ojcu Świętemu będę dziękować do końca życia. 7 czerwca 1999r. oglądałem w telewizji transmisję z pielgrzymki Ojca Św. Jana Pawła II do ojczyzny. Pierwszy raz usłyszałem wtedy nazwę LICHEŃ. Zainteresowało mnie to. Zdobyłem książeczkę o Sanktuarium Maryjnym w Licheniu z 1968r. Czytając ją rozpłakałem się. Nie prosiłem Boga o pomoc, nie modliłem się o nawrócenie. Po prostu jakaś siła ciągnęła mnie do Lichenia. Teraz wiem, że to była pomoc ze strony Matki Bożej Licheńskiej i Jej Syna. Do Lichenia pojechałem 19 lipca 1999r. z żoną Barbarą, teściową i najmłodszym synem Przemysławem. Razem poszliśmy na poranną Mszę Św. I znowu, jakby kierowany jakąś tajemniczą siłą, poszedłem do konfesjonału i odbyłem spowiedź generalną. Cały się przy tym trząsłem i miałem wrażenie, że ze mną trzęsie się cały konfesjonał. Po spowiedzi przyjąłem ze wzruszeniem Komunię Św. Jako pokutę miałem przejść Drogę Krzyżową na Golgocie. Odbyłem ją tak przejęty, że nie widziałem nic prócz poszczególnych stacji Męki Pańskiej i nie słyszałem nic prócz słów mej modlitwy.
     Od tego dnia zmieniło się całe moje dotychczasowe życie. Matka Boża Licheńska przywiodła mnie tu, do Sanktuarium, abym otrzymał od Boga łaskę nawrócenia. Doświadczam w sobie takiej przemiany duchowej, że aż trudno mi to pojąć. Nauczyłem się od nowa katechizmu, nauczyłem się odmawiać różaniec. Uczestniczę we Mszy Św. kilka razy w tygodniu, nie tylko w niedzielę. Stałem się otwarty na ludzi, często się uśmiecham, jestem pogodny. Od chwili mego nawrócenia zmienia się również stosunek dzieci do mnie i do siebie nawzajem. Przestały się kłócić, ubliżać sobie. Zaczęli mnie szanować sąsiedzi i znajomi, znalazłem nowych przyjaciół, szczególnie związanych z ruchem AA. Jestem żywym świadectwem, ile Bóg może zdziałać, jeśli Mu pozwolę, jeśli Mu zawierzę. Bez Boga nic nie znaczę. Wiem to dzięki Matce Bożej Licheńskiej.
     Nie znaczy to jednak, że Bóg nie wymaga ode mnie pracy nad sobą. Nieustannie chodzę na mityngi AA, przez częste pobyty w Licheniu nawiązałem ścisły kontakt z grupą AA "Licheńska" i Licheńskim Centrum Pomocy. 31 lipca 1999r., dzięki przyjaciołom z Radzynia Podlaskiego przyjechałem po raz pierwszy na VII Ogólnopolskie Spotkania Trzeźwościowe w Licheniu. Zafascynowany atmosferą tych spotkań, ich organizacją i jednocześnie spontanicznością przyjeżdżam na nie co roku. W tym roku (2002) będą to już moje czwarte Ogólnopolskie Spotkania Trzeźwościowe. Stały się one stałym elementem w mojej wędrówce ku trzeźwości.

Arnold - alkoholik     

XI

     W tym roku mija siedem lat jak jestem trzeźwy. Staram się jak mogę odbudować nasze życie rodzinne i duchowe. Próbuję jak mogę najlepiej zadośćuczynić za krzywdy jakie wyrządziłem swojej rodzinie, znajomym i wszystkim ludziom których znam a którzy przeze mnie doznali cierpienia. W swoim obecnym trzeźwym życiu poznałem wiele osób bez których to pomocy było by mi jeszcze trudniej trzeźwieć, bardzo im za to dziękuję, że są razem ze mną i że w każdej chwili mogę na nich liczyć.
     Od kilku lat razem z żoną bierzemy udział w spotkaniach trzeźwościowych które odbywają się w Częstochowie i w Licheniu. Widzę wtedy ile jest ludzi chorych tak samo jak ja. Od nich czerpię siłę do swojego trzeźwego życia, oraz wiarę, że takie życie jest życiem dobrym i godnym. Wiem, że życie w trzeźwości jest trudne, wymaga dużo poświęcenia, cierpliwości, wyrzeczeń ale przede wszystkim odpowiedzialności. W bieżącym roku braliśmy udział wspólnie z żoną w rekolekcjach trzeźwościowych organizowanych przez Licheńskie Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym i bardzo dziękujemy organizatorom, że coś takiego wspaniałego może się odbywać a my możemy brać w tym udział gdyż to po prostu pomaga nam a zwłaszcza mnie w moim trzeźwym życiu.

Do zobaczenia na szlaku

Jurek - alkoholik     

XII

     Zwiedzając tutejsze Sanktuarium odwiedziliśmy także Apostolstwo Trzeźwości, gdzie odbyliśmy długą rozmowę dotyczącą problemów związanych z alkoholizmem naszego syna. Rozmowa wyjaśniła nam wiele problemów i nauczyła sposobów postępowania z osobą uzależnioną. Uważamy, że taki ośrodek jest bardzo potrzebny i to właśnie tu, pod opieką Matki Bożej Licheńskiej.

Zygmunt     

XIII

     Matko Boża Licheńska, to już 10 lat, gdy wraz z mężem i synem byłam w Tym Świętym Miejscu, w Sanktuarium pierwszy raz. Oddałam się pod Twoją opiekę, Matko, błagając Cię mocno o ratunek. Mateńko, Ty zawsze o nas pamiętasz. Dziękuje za dar zdrowienia mojej rodziny z alkoholizmu. Dziękuje za dar Wieczystej abstynencji od alkoholu potwierdzony w "Złotej Księdze" -prezent- w rocznicę moich urodzin. Dziękuje za dobrych ludzi, przyjaciół i wydarzenia, które mi dajesz w naszym zdrowieniu i pracy mojej. Maryjo, Matuchno nasza dziękuję za pierwszą moją a 150 pieszą pielgrzymkę nocną - pokutną - z Konina do Sanktuarium w Licheniu. Jestem blisko Ciebie i pragnę zawsze tu wracać dziękować za Twoje orędownictwo i miłosierdzie Boże. Maryjo, Bolesna Królowo Polski dziękuje za błogosławiony dar - Licheńskie Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym - dzieło Miłosierdzia. Niech ten DOM i wszelkie realizowane tu zamiary rozbrzmiewają miłością ku Bogu i bliźniemu. Matko Boża Licheńska Pani - prowadź nas! Wszystkim niosącym pomoc i potrzebującym jej Szczęść Boże!

Krystyna     

XIV

     Dziękuję Ci, Matko Boża Licheńska za to, że pozwoliłaś służyć potrzebującym z powodu alkoholizmu w rodzinie swoim doświadczeniem siłą i nadzieją oraz, że mnie ponownie zaprosiłaś do Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym, abym mogła poznać nowe formy i metody pomagania. Dziękuję również za to, że mogę zaufać Tobie i Twojemu Synowi, do którego mnie prowadzisz, że Ty razem z Nim zawsze jesteś blisko mnie i jesteś gotowa wspierać mnie swoją łaską i mocą.

Anna
...........................................................................................................................................

   « powrót


stronę odwiedziło 575862
copyright © 2007 LICHEŃSKIE CENTRUM POMOCY powered by ARTplus